Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepiśnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepiśnik. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 sierpnia 2014

Przepysznie w przepiśniku

Na wstępie będę przepraszać - coś mi się podziało z lapciem-klapciem i ni hu hu nie mogę zostawiać u Was komentarzy :( zauważyłam to po prawie miesiącu, walczyłam kolejne 2 tygodnie i niestety.....muszę poczekać aż mój luby urlop będzie miał /to już niedługo :P/ i postawi mi system na nogi...  póki co musicie mi na słowo wierzyć, że jestem i odwiedzam :)

Z okazji urlopu wreszcie miałam czas na zrobienie dla siebie przepiśnika - chociaż powiem szczerze otwieranie po tysiackroć jednej strony www, na której mam dany przepis też ma swój urok :P...a żeby było śmieszniej przepis zawsze na szybko przepisuję na małą karteczkę i z niej korzystam - stąd też wersja zeszytowa - aby móc bazgrolić :P

A teraz zdradzę Wam sekret - przepiśnik, który zrobiłam mojej mamie jest o wiele bardziej funkcjonalny - wygodny, duży i przepisy mają charakter trwały, bo wydrukowane leżą w koszulkach - a jak są potrzebne to się je po prostu wyjmuje :)






siej propagandę

kolorystyczne


poniedziałek, 20 maja 2013

Odwiedzinki i falstartowy Dzień Matki


Moja mami miała swój dzień  trochu wcześniej niż ustawa przewiduje - chciała przepiśnik - no to go ma :) Oj nie byle jakie wytyczne zostały ustalone przed zrobieniem tego "cudawianka" :) Po pierwsze musiał być na koszulki - czyli format XXL ; ) po drugie musiał być zrobiony tak by zaraz nie wyglądać jak przepiśnik bezdomnego (cokolwiek to znaczy :P ) Czyli w jednym zdaniu - trwały i funkcjonalny! 





 Z racji tego, że rezerwowaliśmy z lubym salę na weselicho, odwiedziliśmy w ten weekend mój rodzinny dom - no i dlatego też wcześniej prezenty się posypały....

....ale zejdźmy już z przepisnika :) Opowiem Wam o miejscu mojego dzieciństwa i przy okazji zasypię tysiącem zdjęć :) 
Moje dzieciństwo to ogromny ogród zabaw, który z upływem lat zmniejszał swą objętość zmieniając się powoli w majestatyczną dzicz ... Teraz ma status tajemniczego ogrodu, w którym na starym orzechu mieszkają szpaki, w choince sierpówki a gdzieś po kątach przemyka stado jeży.... za siatką zdarzają się sarny, rzadziej dziki i lisy :)

 Orzech, który na jednej z odnóg ma budkę ze szpaczkami


Kwiaty w ogrodzie moich rodziców rzadko  tworzą klomby - systematyczność nie jest wpisana w tę krainę. Nie wyrywa się dzikich poziomek i nie przegania się uroczych chwastów :)



Stare konary i młodsze drzewa mają swoje totemy, których znaczenie zna tylko jedna osoba - mój tato - największy ze wszystkich istniejących na świecie miłośników recyklingu i twórczego nieładu. Dla Niego wszystko z przeszłości ma wartość i tworzy swoistą historię, nad którą należy przystanąć i zastanowić się nad jej miejscem w teraźniejszości.


Zwierzątka obecne były od zawsze w naszym domu - niegdyś hasały jeszcze króliki - teraz garstka kurek i zdobyczny kogut, który został uratowany przed  zjedzeniem. Pan kogut jest bardzo charakternym stworzeniem - podobno bije jedną z kur i nie wpuszcza na noc do kurnika - tą nieposłuszną - co wciąż ucieka i jaj nie chce nieść tam gdzie przystało :)

 Warsztat pracy mego papy

Moja mama ma najbardziej wyjątkowe grządki - sadzi jarzyny na salonach :) 
Tak, tak...to nie żadna przenośnia :) Na starej działce jest sypiący się fundament, w którym stoi mała szklarenka, tipi z fasoli, rosną warzywka, krzaczki z borówkami i ostrężyną - po tym fundamencie za dzieciaka zwykliśmy się ścigać i rzucać mchem :)

bok fundamentu ze starym kołem


To tyle opowieści z  mojego ogrodu - zostawię Wam i sobie na koniec trochę błękitnego nieba - na dobry tydzień :*