środa, 21 listopada 2012

Papecikowe szaleństwa

Kilka dni w domu... kilka dobrych dni pracy - bardzo dużo "pozytywności" z recepty: 2 braci + siostra + papeciki :)
.........................................................się działo :)
Próba naszych amatorskich możliwości, bynajmniej nie pierwsza :P, w wersji komórkowej, w jakości przedpotopowej.....no ale, ......nie podzielić się byłoby grzechem :D


Dziś przedstawiam Państwu:

W roli głównej

ŻÓŁTY KRÓLASEK PRZYTULASEK


oraz

SZARACZEK


W brawurowym wykonaniu NIRWANY



oraz
W wykonaniu INXS


czwartek, 8 listopada 2012

Kapciuchy - obiciuchy

Paputki z obiciówki - materiału, którym pokryte są fotele, tapczany etc.... dostałam więc do dzieła - pierwsze kapcie dla ofiarodawcy skrawków :) Myślę, że będą dużo bardziej wytrzymałe niż paputki szyte z innych materiałów - mam pomysły na następne, ale niestety czasu brak :( muszę się jakoś uelastycznić, "odsusłaczyć" i wygospodarować trochę czasu na szycie :)
ps. zdjęcia cykane na szybkości komórczakiem :)

 .....zawieszki od Piórki :>



poniedziałek, 29 października 2012

Imieninowo

Bez zbędnych komentarzy - z okazji imienin - projekt kfiot w doniczce - miał być robiony przez dzieci ... wyszło jak wyszło :) Dobrze, że chociaż życzenia na liściach popisali :P



Dla dzieci też coś miłego przygotowałam - dla najlepszych - za dobre sprawowanie .... jak świętować to świętować - na całego ! :)






niedziela, 28 października 2012

Kolorowe kredki w pudełeczku noszę...

Zainspirowana sieciowymi DIY zajumałam kredki, kupiłam foremkę i do dzieła.  Gdyby ktoś mnie zobaczył z jakim zacięciem i (wyrażę się niecenzuralnie) "kurwikami" w oczach cięłam te kredeczki to by zwątpił - szczyt marzeń osiągnięty - ponad 3 godziny pichcenia wosku w mikrofali połączone z łamaniem, struganiem i rznięciem woskowych - kolorowych wiórek było wkoło co nie miara - a potem były już tylko kolorowe sny - na wiórkach :)


wtorek, 9 października 2012

Złota Polska...a raczej różowa :)

Kwiatki za którymi nigdy nie przepadałam - a jednak bardzo wdzięczne... przy odrobinie serca mogą urzec - kolorem i prostotą. Jednak nie od nich się zaczęło - na początku była gąsienica :) Piękna mała włochata, cudnie przemierzająca ruchem falującym bruk betonowy - zmusiła do przystania i uwolnienia dziecięcego zachwytu, który na co dzień głęboko każdy z nas skrywa gdzieś pomiędzy obowiązkami i gonitwą za "czymś". 

A kwiatki były potem... bo skoro już sprzęt na dworze i pogoda piękna to czemu nie... skoro taka mała szara istotka zwróciła uwagę, to tym bardziej wszechobecne pod domem kwiatki, które różem krzyczą wniebogłosy "tu jesteśmy" - więc niech mają - to dla nich i pani (a może pana:) gąsienicy ... ku pamięci, co by na zimniejsze dni rozgrzewało pogodą ducha :)