Z szarości wyciągam ości
mimo, iż są cecha wartości ...
Kiedyś wymyśliłam takie życzenia dla bliskiej mi osoby .... nie wiedziałam jak z serca powiedzieć czego życzę i pisałam: miłości, wytrwałości, zwyczajnej codzienności... etc. i patrząc na te słowa, które mają w sobie tyle pozytywnego ładunku zauważyłam, że każde z nich ma w sobie owe "ości". O ironio - aby zdobyć to co wartościowe musimy przebyć pewną drogę, która nie zawsze (lub nigdy) nie jest łatwa - więc można spokojnie rzec, że natykamy się na te ości, które psuja nam smak codzienności (znów te ości!).
Ale dlaczego dziś akurat o "osci"... ano ponieważ w codzienn-ości jest wiele szar-ości :) ...a dzisiaj dużo tej szarości u mnie.
Znów byłam w miniony weekend w domciu i rzekłam do papy mulfinka (bo tak nazwał muffinki, które zrobiłam:), że jak chce to może zrobić wieszak na biżuterię dla mej krakowskiej damskiej połówki. Nie zdążyłam się oglądnąć a wieszak był już gotowy. Ale jakoś nieswojo mi było, z racji tego, że to ja miałam to cudo wykonać, więc dołożyłam swoje 3 grosze i pomalowałam biały dół (mam nadzieję, że tego nie zmaściłam :)
ps.przepraszam, że tak rzadko bywam, ale zawrót głowy mam z życiem :) ...jak to niektórzy mawiają "nie wyrabiam na zakrętach"
Pozdrawiam ciepluteńko wszystkich, którzy choć czasem tu zaglądają :*